Shantaram – Gregory David Roberts

7 grudnia 2016

Shantaram Gregory Roberts

Podróż do Indii to kwestia kilku tysięcy złotych, plecaka i szczypty determinacji. Jednak prawdziwie duchową wędrówkę w nieznane można przeżyć na kartach powieści “Shantaram” Gregory’ego Davida Robertsa.

Specyficzny zapach palonego haszyszu, dźwięczne hindi i maharati, niepowtarzalny klimat slumsów, to tylko fragmenty, głównie bombajskiej, rzeczywistości, którą czytelnik ma zaszczyt poznawać. Jaką cenę trzeba zapłacić za to, aby znaleźć się w miejscu, które okaże się azylem, najprawdziwszym z możliwych domów? Główny bohater, zwany Linem, a w indyjskich slumsach Linbabą doskonale zdaje sobie sprawę z jej wartości. Los przysparza mu niemałych kłopotów – najpierw traci rodzinę, w międzyczasie uzależnia się do heroiny, ucieka z australijskiego więzienia, trafia do Indii, jak ktoś zupełnie obcy, żeby znów znaleźć się w więzieniu, a co najciekawsze po wyjściu z niego zostaje jednym z członków bombajskiej mafii.

Autor przenosi czytelnika w inny świat. Kontrastuje wszechobecną miłość do ludzi z bezwzględną brutalnością, która jest na porządku dziennym na dusznych, zatłoczonych ulicach. To, że oddaje klimat Indii w taki, a nie inny sposób ma swoje uzasadnienie. W postaci Lina, który brawurowo podrabia paszporty, handluje walutą i narkotykami, aż w końcu zakochuje się bez pamięci w kobiecie tak bardzo podobnej do niego, można odnaleźć wiele wątków autobiograficznych samego autora! Tylko pobyt w Mieście Miłości, jak zwykle nazywają Bombaj mieszkańcy, pozwala na stworzenie zmyślnej układanki, w której nawet najmniejszy szczegół współgra zresztą. Właśnie dlatego, przewracając kolejne kartki czytelnik ma możliwość wczucia się w panujący tam klimat, niejednokrotnie poczuje tę falę gorąca, która dotyka wiecznie żyjące miasto, czy też specyficzny zapach slumsów, nie pomijając życzliwości mieszkańców.

Któż nie chciałby mieć przyjaciela, podobnego do Prakabera – wiernego towarzysza Linbaby, którego promienny uśmiech i radosne kołysanie głową otwiera wszelkie, niedostępne wcześniej bramy i serca.

Shantaram to wędrówka w głąb siebie. To poznanie swoich słabości i wyeksponowanie tego, co na co dzień chcemy zataić. To powieść, której fabuła jest tak barwna, że nie da się jednoznacznie określić, czy to kryminał z wątkami sensacyjnymi, czy soczysty romans z dramatem w tle.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *