Władca much

16 listopada 2016

Władca muchPo przeczytaniu „Władcy Much” Williama Goldinga naszła mnie refleksja nad tym, w jaki sposób tak bardzo można upostaciowić zło, które nie istnieje, nie jest namacalnie dostępne. Autorowi tej powieści udało się to doskonale.

Akcja rozpoczyna się dość niewinnie – kilkunastoosobowa grupa chłopców w różnym wieku trafia na bezludną wyspę. Niejednemu zaświtało pewnie w głowie to, co poczuł Robinson Crousoe – żeby przetrwać trzeba działać, zwłaszcza, że w zasięgu wzroku nie ma ani jednego dorosłego. Na początku wszystko przebiega pomyślnie – na wyspie tworzy się miniaturowe społeczeństwo, które nie tylko rządzi się własnymi prawami, ale również ma przywódcę, czasem dwóch. Wszystko tylko z pozoru wygląda jak idylliczna sielanka, z czasem pojawia się tajemniczy bohater, którego można określić dwiema cechami – zło i strach.

Zaznaczyć należy, że „Władca much” to powieść paraboliczna. Losy chłopców, ich sprzeczki, przeplatane walką o przetrwanie to tylko przykrywka dla Goldinga. Jego nadrzędnym celem jest w dość zręczny sposób wyeksponowanie tego, czym jest demokracja, ale przede wszystkim tego, do czego prowadzi totalitaryzm. Czy jest on wynikiem strachu, czy też odwrotnie? Tajemniczy zwierz, którego boją się przede wszystkim najmniejsze dzieci, a który niejako namawia do okrucieństwa te starsze, jest wręcz idealnym uosobieniem zła. Sytuacja, w której znajdują się najmłodsi prowadzi do wyeksponowania na kartach powieści zachowań, które znane są światu dorosłych – chore ambicje, radość z zabijania, czy wreszcie wszechobecnej nienawiści. Nie mogło być inaczej – finał całej tej historii musi być tragiczny i  czytelnik dobrze zdaje sobie z tego sprawę, jednak zmyślne sztuczki autora sprawiają, że jego czujność zostaje uśpiona. A może on sam nie chce tego zaakceptować?

„Władca much” to powieść obowiązkowa, na kartach której, jak na tacy autor eksponuje najciemniejsze zakątki ludzkiego umysłu. Sęk tkwi w tym, że na co dzień owe fragmenty staramy się uśpić. Budzą nas nocą – pod postacią nocnych koszmarów. Na wyspie koszmar trwa cały czas.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *